No to jestem, znów "po latach" ;)
Wiosna już w powietrzu, jest pięknie i słonecznie! Chciałam wrzucić jakieś fotki, ale folder ze zdjęciami chyba się zawirusował, bo działa jak na starym kompie 486.. Nie znoszę komputerów!!!
Z multimedialnych atrakcji mogę podać jedynie link do zdjęć psiaków, znanych również pod nazwą pandy i piranie. Od czasu ich zrobienia maluchy wyraźnie podrosły, brykają po podwórku z mamusią i tatusiem. Dziś byliśmy wszyscy na spacerze po włościach. Z radością stwierdziłam, że drzewka owocowe nie są aż tak przetrzebione przez zające, jak się obawiałam. Czubki zgryzione, ale po bokach zostały oczka. Klony przy drodze nieco zwichrowane przez pług, podobnie jak iglaki przy wjeździe, ale raczej się wyliżą.
Zapisałam się do koła pszczelarskiego i w kwietniu z pomocą przyjaciół planuję zdobyć pierwsze ule :D
Na przełomie marca i kwietnia trzeba będzie ukręcić seedballsy z nasionami roślin na zielony nawóz. Nasiona już kupione na jarmarku, po 5kg: facelia, koniczyna biała, lucerna i seradela, którą kupiłam niechcący zamiast sparcety :/ u pszczelarzy zamówiłam jeszcze grykę i kupiłam 0,5kg.. co to było? a, nostrzyk. Więc zapasy po pachy, ciekawe co się najlepiej przyjmie. Chcę poprawić glebę w zagajnikach i w miejscu przyszłego sadu owocowego. Nie mogę się doczekać, kiedy wychyną tulipany i hiacynty, które posadziłam na jesieni. Teraz dokupiłam anemony, lilie, mieczyki i dostałam w prezencie tulipany prosto z Holandii (dziękuję, Ciociu!!) :)
Samochód lekko się posypał zimą, ale może jeszcze trochę pojeździ. Na razie z biegów brakuje tylko trójki ;P Bilans zimowy: urwany tłumik, dziura w plecionce tłumika, pęknięta sprężyna amortyzatora (ale to już chyba dawniej, tylko zaczęła dawać o sobie znać) i zajechane łożyska przednie (już trzy lata temu były podobno do wymiany). No i ta skrzynia. Ale nic to, mam już na oku kolejną ofiarę ;P
Jak tylko odtajały śniegi, Sonieczka wybrała się na polowanie na myszy. Kicia na razie nie bardzo garnie się na dwór.
W kwietniu zaczyna się w Parku program na kury zielononóżki - będą do kupienia jednodniowe pisklaki. Szczeniaki będą już rozdysponowane i moce przerobowe pójdą w drób. Czytałam w jakiejś mądrej książce, że takie kurki co trzy dni karmi się twarożkiem z czosnkiem i czymśtam jeszcze. A w ogóle, to w pierwszym tygodniu powinny jeść pięć albo sześć razy dziennie. Więcej zachodu niż z psami, biorąc pod uwagę, że podczas karmienia gapiłam się godzinę na te maluchy. Jak z kurami będzie tak samo, to dnia nie starczy ;D hahaha!
A teraz dla wytrwałych, którzy nadal czekają na link do zdjęć piesków, oto
on.
Udało się spacyfikować wirusa, więc ślę wczesnowiosenne fotki: